Bloog Wirtualna Polska
Są 1 273 374 bloogi | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS
Kategorie

Zdjęcia w galeriach.


[*]

wtorek, 13 listopada 2007 19:37

...wychodzę z domu i mówię sobie, że będzie to ostatni dzień kiedy jestem...

www.dziecko-zimy.mylog.pl --> mój nowy blog


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (3) | dodaj komentarz

Od grudnia do czerwca...

niedziela, 17 czerwca 2007 12:11

 

"Może najpierw trzeba przejść przez piekło.." - to był mój ostatni wpis na tym blogu, w grudniu. Teraz mam czerwiec, pięc dni do końca roku szkolnego i... piekło nie minęło. Tak bardzo no to liczyłam... Gdzieś w podświadomości nosiłam w sobie nadzieje każdego dnia... Ale nadzieja zawiodła. 39 bezsensownym weekendów tego roku szkolnego minęło; właśnie kończy się ostatni... I teraz te 2 miesiące... Nie wiem jak je przezyc...

W grudniu porzuciłam tego bloga, ponieważ zapisałam tu zbyt wiele złych wspomnień, ale mój drugi blog - czarne-kwiaty666 - stał się w któtkim czasie tym samym, co ten blog... Też zapisałam w nim tyle smutków... Możnaby je ze sobą połączyć. Stanowią jedność, opowiadają jedną i tą samą historię bez zakończenia...


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (6) | dodaj komentarz

Bez słów

wtorek, 19 grudnia 2006 22:07

może zawsze trzeba najpierw przejść przez piekło
by zrozumieć czym naprawdę szczęście jest
może zawsze trzeba najpierw przejść przez piekło
tak jak ja
by zrozumieć o co toczy się ta gra


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (18) | dodaj komentarz

Mój ostatni wpis...

piątek, 15 grudnia 2006 16:47

Te dwa ostatnie dni mnie przerastają. Wydawało mi się, że nie mam już łez, a jednak ciągle płaczę. Moja wczorajsza modlitwa była taka wyjątkowa, a jednak teraźniejszość przyniosła taki cios... Dlatego myślę, że pisanie tego bloga jest pozbawione już w tym momencie sensu. Jest to mój ostatni wpis, przynajmniej na razie, przynajmniej na pewnien czas... Może kiedyś tu wrócę. Dziękuję za wszystkie komentarze. Po tym, co stało się wczoraj w domu i dziś w szkole, wolałabym mieć guza w mózgu i umrzeć. Szybko i choć raz - bezboleśnie. Nie wyobrażam sobie tych świąt. JPII, pomódl się za mnie. Proszę.

Odchodzę, bo sny, co się nigdy nie kończą, zwielokrotniają obcość zamkniętych drzwi... Pa, pa!


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (5) | dodaj komentarz

...

wtorek, 12 grudnia 2006 17:13

Bóg nie kara. Albo dworzec Lichtenberg albo raj. Proszę.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (5) | dodaj komentarz

Mogłaby mi pani zamówić taksówkę? Do dworca Berlin Lichtenberg.

wtorek, 12 grudnia 2006 16:41

"Życie (...) skaładało się jedynie z tych dni, które zawierały w sobie wzruszenia. Inne się nie liczyły i były jak czas tracony w poczekalni dentysty, w której nie ma nawet gazet, choćby z przedwczoraj. Szukał wrażeń wszędzie i za wszelką cenę (...)".

"Po tym, gdy wysiadła, do niego wróciło uczucie swoistego żalu... (...). Zaistniała w jego życiu na kilka chwil i już nigdy nie powróci. A przecież chciałby spotkac ją jeszcze raz. Ludzie poruszają się po wytyczonych przez los albo przeznaczenie - obojętnie jak to nazwać - trasach. Na mgnienie oka krzyżują się one z naszymi i idą dalej. Bardziej niż rzadko i tylko nieliczni zostają na dłużej i chcą iść naszymi trasami. Zdarzają się i tacy, ktorzy zaistnieją wystarczająco długo, aby chciało sie ich zatrzymać. Ale oni idą dalej".

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (5) | dodaj komentarz

Bogowie zimni jak kamień

niedziela, 10 grudnia 2006 19:52

 

 Co jeszcze chcesz,w Twoich oczach nie widzę już siebie
Zerwać sie gdzieś,czarne dziury zostaną w niebie
Co można jeszcze zrobić gdy jesteśmy sami
Co można podarować bogom zimnym jak kamień

Ref.
Co mi dasz jeżeli nic nie czuję
Co ci dam jeżeli nie chcesz brać
Miasto nocą nie ukoi bólu
W moim sercu cisza trwa...

Zmienił się świat, wielki ogień już nie płonie
Przyjaźń sprzed lat, garścią lodu ostudzona
Co można jeszcze zrobić, gdy jesteśmy sami
Co można podarować bogom zimnym jak kamień

Ref.
Co mi dasz jeżeli nic nie czuję
Co ci dam jeżeli nie chcesz brać
Miasto nocą nie ukoi bólu
W moim sercu cisza trwa...


 

 

Jakubku, wszystkiego najlepszego z okazji Twoich 16-stych urodzin (choć wiem, że nigdy tego nie przeczytasz).


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (8) | dodaj komentarz

"Ze wszystkich rzeczy wiecznych miłość trwa najkrócej...".

piątek, 08 grudnia 2006 22:05

 

Dziś naprawdę nie wiem, o czym napisać. Na pewno nie o nim. Być może szkoda mojego wysiłku przy pisaniu. I nie o tym, że w nocy miałam atak bólu nerki. Nie napiszę też o tym, że Patrycja znowu siedzi i płacze w swoim pokoju.

Wszystkie bramy są zamkniete na klucz, jak na razie. Ale ja wiem, Kto zawsze potrafił je otwierać... i zamieniać bezsensowną miłość w miłość, po prostu; więc może nic nie napiszę.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (6) | dodaj komentarz

Bez tutyłu.

czwartek, 07 grudnia 2006 23:26

Dzisiaj byłam na kolejnej mszy, która ma mnie przygotować do bierzmowania. I przyjęłam taką dość niezwykłą Komunię Świętą - zanurzoną uprzednio w Krwi Chrystusa. Nigdy takiej Komunii nie przyjmowałam, ale pamiętam, że już jak byłam mała, to interesował mnie ten kielich... I teraz nagle przypomniał mi się wiersz Jurija Żywagi (mój ulubiony):

"(...)

Zrozumiałem uparty Twój zamiar

I spróbuje wyst ąpić w tej roli.

Lecz się teraz toczy inny dramat,

Więc odmówięm jeśli pozwolisz. (...)"


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (5) | dodaj komentarz

(...)

środa, 06 grudnia 2006 22:50

Zazwyczaj środy przynosza mi pecha, ale ta środa byla znosna. Myślamlam sobie dzisiaj, ze za 2,5 roku skonczy sie to "szkolne zycie". Niby czlowiek ma codziennie dosc budy, nauki, wstawania rano itp, ale jak przyjdzie co do czego, to ja będę płakać!! zwłaszcza ze ta szkola jest szczegolna, jakby nie patrzec. cokolwiek sie tu jeszcze zdarzy albo wlasnie nie zdarzy i tak bedzie ta wyjatkowa szkola. Podobno lepsze jest zycie studenckie. Ludzi bardziej sobie je cenia. Ostatnio ktos mowil w telewizji, ze na kazdym etapie zycia jest cos wartego poznania i dlatego w kazdym wieku powinno sie korzystac z mozliwosci, jakie daje nam obecny czas. Mnie to co prawda na razie srednio wychodzi, bo chociaz ja caly dzien w szkole mam usmiech od ucha do ucha, to jak gdzies go zobacze to czuje ze sily mnie opuszczaja. Rano nie chce isc do szkoly - wlasnie z jego powodu i z powodu Szczescliwej (gdyby nie ich dwoch, w moim zyciu byloby juz calkiem niezle, ale oni niestety sa), ale z drugiej strony tez chce isc do szkoly, bo to jakby nie patrzec rowniez miejsce rozrywki (Tomek,tylko nie pisz mi jako pedagog, ze do szkoly przychodzimy  sie uczyc, bo ja i tak sie ucze, a dzisiaj dostalam nawet 5 z fizyki za sprawdzian(wow). Normalnie to jestem rozbita miedzy jednym odcieniem szarosci a biela, ktora jest ani dobra ale tez nie jest zla. Jest nijaka.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (2) | dodaj komentarz

(...)

wtorek, 05 grudnia 2006 23:20

 

W szkole czytałam książkę, która zafascynowała mnie od pierwszego zdania. Myślałam, że będzie nudna jak film, który niedawno się pojawił w kinach, ale okazała się taką książką, jakie ja lubię. O samotności. W ogóle o samotności. I o szarości.

 

" (...) bał się. Ten dzisiejszy lęk był jednak zupełnie inny. Uniwersalny, powszechnie znany, nazwany i zbadany dogłębnie. Wiedział dokładnie, czego się bał. Najgorszy jest lęk przed czymś, czego nie można nazwać. Na lęk bez imienia nie pomagają nawet strzykawki.
Dzisiaj przyszedł po raz ostatni na ten dworzec. Potem już nigdy nie będzie samotny. Nigdy. Samotność jest najgorsza. Czekając na ten pociąg, siedział spokojny, pogodzony z sobą. Niemal radosny".
I nie mam już nic cieawszego do napisania na dziś.  

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (3) | dodaj komentarz

Boję się...

poniedziałek, 04 grudnia 2006 18:55

Maciej znowu zaczął mnie prześladować. A nie widziałam go już chyba z pięć tygodni. Wysiadłam z tramwaju i po chwili go zobaczyłam. Czaił się jak taki potwór. Nie mogę na niego patrzeć. Musiałam iśc tą drogą, za późno go zauważyłam.  Powiedział mi "Cześć", a godzine temu dzwonił trzy razy. Nawet mamie nie powiedziałam, żeby chociaż ona miała spokój. Ale bardzo się boję, że pewnego dnia to wszystko się źle skończy. Boje się o własne życie. Mam nadzieję, że to już nie jest koniec, że Bóg zaplanował moje życie na trochę dłużej i nie stanie się nic złego. Najgorsze jest to, że on wie, gdzie mieszkam, do jakiej chodze szkoły i o której kończe lekcje. Zna moją mam,e siostrę... Nie mogłabym nawet poznać nigdy Fajtłapy czy kogokolwiek innego z mojej szkoły, poniewaz on jest nieobliczalny. Nie mogłabym spokojnie z nikim iść tą drogą, Zresztą, gdyby ktoś o tym wiedział, chyba już bym się w szkole nie pokazała. Dlaczego to przytrafiło się właśnie mnie?? Moje koleżanki nie mają takich problemów. Boję się, że on mnie zabije na zasadzie: "Jeśli nie chcesz byc ze mną, to nie będziesz z nikim". Na początku września wydarzyło sie coś takiego w Polsce. Jakis chłopak zabił dziewczynę, która nie chciała z nim być. A moja mama na mysl o tym dostaje nerwicy, podobnie jak ja. Powinnam się gdzieś przeprowadzić, najlepiej do innego miasta, ale to jest chyba na razie niemożliwe... Nie moge się skupić na nauce. To mnie dobija. Nie wiem, co zdarzy sie jutro. Nie wiem, czy będę żyła za tydzien, za miesiąc, za rok... Wszystko zależy od Boga. Jestem chyba w piekle. Czasami nie wierzę, że to wszystko się dzieje, że to jest aż tak straszne. I nie mogę utrzymać spokoju, bo Maciej go skutecznie burzy jednym "Czesc". To mnie poraziło. Myslałam, ze dał mi spokój. Ale pomyliłam się - on nadal nęka swoje ofiary. To by było zbyt piekne.

Tomek, to jest kolejny bardzo przykry element mojego życia codziennego. Pewnie Cię zatkało przed monitorem komputera. Pomódl się za mnie, proszę. Ja chcę żyć.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (6) | dodaj komentarz

Żeby po niedzieli był od razu wterek... cz. 2

niedziela, 03 grudnia 2006 12:28

 

Rozpoczął się adwent...

 Jak byłam mała, zawsze dostawałam kalendarz adwentowy i codziennie zjadałam jedną małą czekoladkę. Kiedyś cieszyłam się z nadchodzących świąt, ubierałam choinkę, pomagałam mamie w kuchni, pakowałam prezenty... Kiedys klimat świątęczny udzielał mi się bardziej niż teraz. Teraz często nie czuję nic. Najchętniej przespałabym te święta i tego Sylwestra. Wolałbym już wrócić do szkoły w styczniu.

ŚWIĘTA TO CZAS, W KTÓRYM WSZYSCY SĄ RAZEM.

ŚWIĘTA TO CZAS RADOŚCI.

ŚWIĘTA TO CZAS, W KTÓRYM NIKT NIE POWINIEN BYĆ SMUTNY.

Widać nie dane nam było
opłatkiem się podzielić
Twoje usta zbyt daleko
słowa
gasną przy wigilijnej świecy

(...)

 

(l. falecki, kraków 1997 r.)

 

 

 

Proszę Boga o to, żeby w jakikolwiek sposób odsunął ode mnie to cierpienie. Chciałabym tego nie czuć. Tak się tylko zastanawiam, po jaką cholerę on trafił do tej szkoły i dlaczego ja musiałam się tam dostać...? Nie mogo być inaczej? Raz w życiu nie mogłoby się coś stać tak, jak chciałbym ja? Przecież nie jestem egoistką, nie wymagam wiele od życia. Jeszcze parę miesięcy temu myślałąm sobie w szpitalu, że muszę przez to wszystko przebrnąć, żeby może później mogło być lepiej... I co? I co, Panie Boże...? Dlaczego znowu...??

Co to jest MIŁOŚĆ SPEŁNIONA...?

To przestrzeń w innej galaktyce... To nie ten mój świat...

DLACZEGO?

Przecież mam prawo do szczęścia, jak każdy.

A CO TO JEST SZCZĘŚCIE...?

BOŻE, proszę Cię, pokaż mi je, bo ja ktoś powiedział mi parę dni temu:

TYLKO SILNI MAJĄ ODWAGĘ PROSIĆ


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (4) | dodaj komentarz

Jak można tak długo spać...?

sobota, 02 grudnia 2006 11:38

 

W zasadzie wkurza mnie to wszystko, że ja muszę się starać posklejać swoje życie, a niektórzy nie muszą tego robić, jak na przykład Mateusz, Natalia, Marta... Czy to fair? Zawsze tak było, że jak przechodziłam w życiu coś bardzo ważnego, to zawsze była to tragedia. Zawsze przechodziłam wielkie rozczarowania, zamiast wielkiego szczęścia. I za każdym razem myślałam sobie: "A może teraz?! Może już będzie lepiej?". I zawsze było jednak gorzej, zawsze było jakieś "ale". Dawno nie było takiego dnia, w którym obudziłabym się ze świętym spokojem. Chyba ostatnio tak było, jak jeszcze byłam małym dzieckiem, które się niczym nie przejmowało... Nawet Ania jest szczęśliwa i otwarcie to mówi. I Kasia. I Monika. I Paulina. I Bartek. I kilku innych ludzi, których znam w realu (realnym życiu). I jakoś tak zostałam JA.

Kim jestem JA?

 

 

 

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (4) | dodaj komentarz

Mój jedensty weekend (i ostatni odcienek mojego serialu - już dziś!!!)

piątek, 01 grudnia 2006 19:48

 

Byłam w centrum na zakupach... Kupiłyśmy bombki, łańcuchy, ozdoby świąteczne, cukierki... Przy wejściu można było usłyszeć kolędy śpiewane po angielsku. Brzmiały dokładnie tak, jak w amerykańskich filmach, których na święta jest mnóstwo w telewizji. Zawsze lubiłam słuchać takich kolęd.

Zaczął się grudzień. Za 10 dni Kuba ma urodziny (16-ste dopiero...). Ciekawe, czy Ania będzie jego najważniejszym gościem?

Kiedy pierwszy raz zobaczyłam Fajtłapę, pomyslałam, że gdzieś już go kiedyś widziałam. Ale to nie byla prawda. Dopiero po paru dniach uświadomiłam sobie, że on jest tylko po prostu podobny do Kuby... Ma coś z niego, choc teraz już tego nie widzę tak bardzo, jak na początku. W każdym razie w obecności Kuby czułam się tak samo podle, jak teraz, kiedy Fajtłapa jest w pobliżu. Dzisiaj na tym przystanku cholernym czułam się potwornie, choć śmiałam się. To tak boli jak cholera. Jak on jest blisko, to robi mi sie po prostu smutno. I to nie przestaje bolec. Ja moge tylko częściej sie usmiechać (ale nie do niego), mniej o tym myslec (ale to trudne zadanie), wyjsc do pubu ze znajomymi (ale nie z nim). I zawsze pozostanie to "ale", choćbym nie wiem jak silna była. Nawet największego twardziela czasem cos kłuje w sercu, wiec mnie tym bardziej. Serce nie sługa. Ja nic na to nie poradze. I tak wszedzie go widze: na ulicy, w tramwaju, w sklepie, w aptece... Wszedzie i zawsze. Mam nadzieje, ze Pan Bóg nie dowali mi znowu jakiegos problemu. Od paru dni jakos nie placze. Tylko czasem na krotka chwile uswiadamiam sobie, ze tak naprawde, to wszystko jest nadal tak samo, ze ciagle jest tak beznadziejnie. Ale czasem warto sie poludzić, pomyslec, ze nie bedzie zle.

Niby w duzej mierze sami mozemy kierowac swoim losem, ale wielu rzeczy nie da się zmienic. Chciałabym tak przeniesc sie w INNY SWIAT...  Moze...?

 

 

 

 

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (6) | dodaj komentarz

Zdjęcia w galeriach.


czwartek, 23 listopada 2017

Licznik odwiedzin:  21 389  

Kalendarium wpisów

« listopad »
pn wt śr cz pt sb nd
  0102030405
06070809101112
13141516171819
20212223242526
27282930   

Grafika

Mój pamiętnik...

zebrałam myśli w pustej szklance tyle zostało z życia mi zamykam drzwi na klucz i stawiam ją na stół przemyślę wszystko jeszcze raz zapalam znicz za siebie ostatni raz wyruszam w podróż do minion...

więcej...

zebrałam myśli w pustej szklance tyle zostało z życia mi zamykam drzwi na klucz i stawiam ją na stół przemyślę wszystko jeszcze raz zapalam znicz za siebie ostatni raz wyruszam w podróż do minionych dni napełniam szklankę i wypijam jeden łyk powoli wracam, znów chcę żyć ! "NIE MOGĘ PATRZEĆ JAK ZADRĘCZASZ SIĘ"

schowaj...

Głosowanie






zobacz wyniki

Wyszukiwanie

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 21389
Wpisy
  • liczba: 97
  • komentarze: 318
Galerie
  • liczba zdjęć: 1
  • komentarze: 0
Bloog istnieje od: 4128 dni

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Pytamy.pl

Pytamy.pl